Aż tu nowe zjawisko! Przecudne! Świetliste!

Wraca odziany w szaty jak łąka kwieciste!

Ręce, piersi we wstęgach! Opleciony cały

szarfami! W rękach lutnia! Słowem — Febus735 mały.

Dziw wielki! Tak tam stoi na wyżnim kamieniu!

Rodzice się całują w szczęsnym uniesieniu,

a wkoło głowy chłopca promienie się złocą —

czy to diadem? czy światło ducha skwitłe mocą?

A już-ci w każdym ruchu wielki dźwięk się ziszcza,

gest każdy wieści piękno — piękna tego mistrza,