Zjawiłem się nie dziecięciem,

lecz młodzieńcem w zbroi złotej —

wolności, zwycięstwa orlęciem

uskrzydlonym ogniami tęsknoty.

Lot mój, wielka ducha sprawa,

lot, który się nie naniży,

a w błyskańcach coraz wyżej

mknie, gdzie słońce: sława!

Sława!!

HELENA I FAUST