zdwojonym pędem wsparł się łukiem,

spieniony z szumem, grzmotem, hukiem,

już stawem zlustrzył się w kotlinie

i mknie w kaskadach ku dolinie.

Wrogów szeregi jak wiór, śmiecie,

wzburzona fala zmyje, zmiecie;

w skały nawrotem strumień kuje —

aż mnie samego lęk przejmuje.

MEFISTOFELES

Mnie wzroku złuda wód nie mroczy,