jak ptaki umykają cieniom,

do gniazd mkną — tam, gdzie port głęboki.

I tak cofnięty, zagubiony,

modry pas morza w mgle się mieni —

jak okiem sięgnąć w obie strony

krąg zaludnionej przestrzeni.

Podeszli do stołu pod lipami, zasiedli we troje do wieczerzy.

BAUCYDA

Dlaczego milczysz, gościu miły?

nietknięte mleko i razowiec.