Przyszli mędrkowie, śmiała czeladź870

kopali rowy, tamy, jazy871

zdołali morze z piachów przelać,

posłuszne na ich rozkazy.

Dziś lasy tu zieleniejące —

łąki, ogrody, wsie, spowiły —

Lecz już zachodzi, synu, słońce,

chodź na posiłek, gościu miły.

Tam w zorzy żagle się czerwienią,

— dołem spływają nocne mroki —