i zda się mówić: „nie wszystko jest twoje!”;

tak samo brzęczą zazdrośników roje;

ta nędzna chata w lipach, kapliczkach spróchniała —

nie moje! — a ilekroć myśl ku nim wzleciała,

obcym cieniem zmrożona uciekła przed nimi;

Precz z oczu! Ziemia płonie pod stopami mymi!

STRAŻNIK

z wieży; jak poprzednio

Łódź się na dalach kładzie,

i wieczornym wiatrem płynie!