Słabiutcy wyzionęli ducha

ze strachu; nie kwilili wiele —

ledwo się duch tam trzymał w ciele.

Jakiś się obcy nam nawinął,

brał się do bitki — także zginął.

Nieszczęście chce, że węgle z pieca

w tym rozgardiaszu rozsypano;

wraz się w siennikach pożar wznieca

i z siłą wręcz niespodziewaną,

zagarnął chatę wraz z lipami: