noc nas łowi w majaków przeraźliwe sieci;

z łąk kwiecistych wracamy, z słonecznego rana,

nagle wrona zakracze; co kracze? — „przegrana”.

Tysiące zabobonów myśl naszą oblega:

„na psa urok”, „zły omen”, „uważaj” — przestrzega.

Tak spłoszeni, strwożeni — jesteśmy wciąż sami.

Drzwi skrzypią, nikt nie wchodzi skrzypiącymi drzwiami.

strwożony

Kto tu?

TROSKA