a oczy zrozpaczone omal że łzy ronią,

bo znów dzień nowy idzie w najzwyklejszym torze,

który spełnić jednego pragnienia nie może,

każde pragnienie, twórczość i wzloty niweczy

i przedrzeźnia koszmarem niemocy człowieczej —

ba, nawet marne poczucie radości

schnie, zanim złudą w sercu mym zagości,

Gdy noc nadchodzi długa — jakżeż dla mnie wroga —

budzi sny, z których rozpacz wyziera i trwoga.

Bóg, co w mym sercu mieszka, wzrusza moje wnętrze,