i trzeci — tuzin przyhołubisz,
aż w łoże całe wpuścisz miasto!
Gdy hańba na ten świat przychodzi,
to w tajni, w mroku, w ćmie236 się rodzi,
rękę się trzyma u jej warg,
by nie zdradziła się przedwcześnie;
tak się ją kryje wciąż obleśnie —
najchętniej skręcić by jej kark!
Lecz gdy podrośnie — furda237! basta238!
w dzień biały idzie środkiem miasta!