a przecież nic nie wypiękniała,

lecz im kaprawsza — bardziej śmiała!

na rynek pcha się i w południe,

gdy gwarno, rojno, strojno, ludnie,

mizdrzy239 i puszy się obłudnie.

Ja widzę już przedśmiertnym wzrokiem,

jak ty się stajesz hańby łupem,

jak szybkim cię mijają krokiem

bliźni — w ohydzie — jak przed trupem

Niech jak choroba wstyd cię toczy,