Woła na mnie słów potęga,

omdlewa ręka twa gorliwa

i niedołężnie po mnie sięga.

FAUST

Niestety! sprostać ci nie mogę!

DUCH

Wołałeś, by mi spojrzeć w twarz,

by wzlotów moich poznać drogę,

jestem! a oto w lęku twarz —

o, nadczłowieku! — gdzie twój hart?