Psie! Psie przeklęty! Straszna twoja matnia,

w którą pociągasz jak pająk w swe sieci —

najniewinniejszych i czystych jak dzieci!

O, niezmierzony, niepojęty Duchu!

zamień zbrodniarza w psa! Niechaj na wieki

skomli i wyje, i lży na łańcuchu

wśród mrozów nocy i południa spieki.

Niech w tej postaci, w którą sam się przecie

przedzierzga chętnie, u nóg moich leży,

abym go kopać mógł za te na świecie