Przychodzisz — a to jeszcze noc.

Litości — pragnę żyć!

Nie dość ci czasu jutro rano —?

wstaje

wszakżem ci młoda, taka młoda...

na śmierć okrutną mnie skazano.

A byłam piękna — ta uroda

na zgubę wiodła mnie nieznaną.

Ze mną był mój umiłowany —

dziś on nie w moim, obcym świecie —