jak potok wezbrany, jak burza —

tłum biegnie — tłum rośnie — tłum wali;

gdy już o czwartej się garnie,

biletów żąda przy kasie,

jak w czasie głodu — piekarnie

szturmem zdobywa i pcha się.

Lecz któż tu mocen w potrzebie —?

któż oczaruje tych wielu?

Dziś apeluję do ciebie,

poeto, mój przyjacielu!