Lecz oto zawód nowy czeka!

— ktoś już miał w ręku pierścień — swój! —

a klejnot mu ucieka —

— schyla się — znika — próżno goni —

innemu z pereł — chrząszczy rój

stonoży się na dłoni —

— strąca je — zrzuca z rąk co ducha,

a one brzęczą koło ucha.

Inny skrył kolię do kabata —

patrzy — aż tu motylek wzlata —;