oby się skrzydła twoje w jasny błękit wzbiły!

Nic tu po tobie! — Odejdź! — Duszne tu opary,

w których jak w mętnej wodzie roją się maszkary.

Tyś czysty — jasność wielka potrzebna twej duszy,

która jeno tym żyje, czym się w głębiach wzruszy.

Więc kędy piękno, dobro, kędy żywie ład —

leć! — tam, w samotność swoją, własny tworzyć świat!

EFEB-WOŹNICA

Więc idę — lotny poseł napowietrznej sfery —

w miłującej pamięci chowam cię i szczerej;