Gromada faunów idzie w tan,

na łbie kudłatym z dębu wian,

szpiczaste uszka, kręty włos,

zadarty nochal, gruby głos,

opasła gęba, czerstwość lic,

— cóż to kobietom szkodzi? — nic!

Faun prosi w tan kudłatą łapą,

a baba na to jak na lato.

SATYR

Satyr po perci443, stromej dróżce,