na konicze skłania głowę

i zasypia w słodkiej woni;

nad nim niebo skwarem płowe,

pobok w trawie świerszcz zadzwoni —

A z nas każda tam, gdzie stała,

zasłuchana, cicha drzemie,

jak kolumna smukła, biała

wrosła w kwiaty, wrosła w ziemię.

Pan się budzi!! — Gromkim głosem

woła, jak błyskanie, burza!