bo oto Pan się pochyla

— cóż za ciekawość niezgadła —

zagląda — bada — ach! — chwila —

broda w przepaście zapadła! —

Czyjeż to lica znajome —

— ręka zakrywa — przypomnę —

— żar brodę zżera jak słomę —

Nieszczęście! Nieszczęście ogromne! —

bo oto studnia wyrzuca

snop iskier z groźnej gardzieli,