zresztą łysa czy babia, a niechby i świnna,

byleby nie obmierzła jak te — byle inna!

Tu ciebie nikt nie słucha, cudactwo oniemia,

idziesz — a nuż przed tobą rozewrze się ziemia?

nie ma żadnej pewności; ot — szedłem wądołem,

aż tu góra wyrasta lesistym wierzchołem,

góra wprawdzie nieduża, obły pagór raczej,

lecz już Sfinksów nie widzę, już wszystko inaczej.

Tu nigdy nie wiadomo gdzie głębie, gdzie brody,

na każdym kroku nowe czyhają przygody.