Tłumnie za oręż chwycili i jękły dzwony na trwogę,

I zmieniły się w broń spokojne narzędzia rolnicze;

Widły i kosy i cepy ociekły krwią napastników;

Nie dawano pardonu99, tak wielką była zawziętość.

O, bodajem już nigdy nie ujrzał podobnej wściekłości!

Dzikie zwierzę mniej straszne, niż człowiek w ślepym obłędzie.

Niechże nikt o swobodzie nie prawi, o rządach narodu:

Ledwo znikną zapory, a wnet rozpasa się w ludziach

Wszelkie zło, co je dotąd w zarodzie prawo tłumiło».

«Zacny mężu — odpowie mu na to ksiądz pleban z przyciskiem,