Słowem okłamał mię czelnie. Nie było mi słuchać królowej!

Ale nie będę podobno ostatnim, co gorzko żałuje,

Że niebacznie w swych sądach za radą poszedł niewieścią.

Hańbą by było doprawdy folgować złoczyńcy takiemu.

Więc, szlachetni rycerze, poradźcie, co czynić należy,

By go schwycić co prędzej i skarać, jak prawo wymaga.

Myś i Srogosz z radością tej mowy królewskiej słuchali,

Lecz nie śmieli nastawać, bo lew był nad miarę wzburzony.

Aż podchwyci królowa: — Łaskawy mój mężu i panie!

Nazbyt się gniewem unosisz. Potrzeba dobadać się prawdy