In absentia134 doktor. Wyczytać bym nawet potrafił

Starodawne skryptury, tak biegle, jak własny swój podpis.

Odszedł tedy i spytał kobyły: — Co chcecie za źrebca?

Tylko się proszę nie drożyć. — Tu cenę znajdziecie na spodzie,

Klacz mu rzecze, i zaraz z murawy nogę podniosła,

Sześcią135 gwoźdźmi podkutą. Aż gdy się doktor nachyli,

By zobaczyć pisanie136, jak wierzgnie, mierząc mu w czoło,

Tak się biedak przewrócił, a klacz ze źrebcem uciekła.

Długo leżał bez duszy i ledwo w godzinę dopiero

Oprzytomniał nieborak. Jam wtedy przystąpił do niego: