W paszczę chorego wsunąwszy, ostrożnie z niej kostkę wydobył.

Ale gdy płacić wypadło za taką lekarską usługę,

Wilk narzekać jął srodze, że żuraw skaleczył go dziobem.

„Bądźże kontent, zawołał, żem głowy nie ugryzł ci wtedy,

Gdy ją w zębach trzymałem”. I tak go z niczym odprawił.

Te i inne przygody, tyczące się zwierząt i ludzi,

Malowane na ramie, zdobiły źwierciadło cudowne.

Jam niegodnym się czuł takiego klejnotu, więc chciałem

Złożyć go w darze poddańczym królowej naszej i pani,

Ku wielkiemu strapieniu mych własnych dzieciaczków pieszczotek,