Wtem myśliwi ich zeszli, ze zgrają chartów zażartych.

Kot, niepomny przysięgi, jak nie da susa na drzewo,

Tak zostawił kolegę i jeszcze natrząsał się z niego.

Ojciec zaledwo ujść zdołał, podziemnej dopadłszy pieczary.

Oto próbka, jak można zawierzyć rodowi kociemu.

Dalej jeszcze ciekawe zdarzenie z żywota Srogosza,

Jak gdy gnaty ogryzał, kosteczka utkwiła mu w gardle.

Krucho było z nim bardzo, więc wołał ratunku co siła,

Obiecując nagrodę sowitą; lecz nikt mu nie pomógł.

W końcu żuraw się zgłosił i dziób swój długi wraz i z głową