Tedy osieł155 pomyślał: Jeżelić ten próżniak wierutny
Tylu względów doznaje za swoje mizdrzenie się głupie,
Ja, co ciężko pracuję, mam większe do względów tych prawo,
Trzeba się tylko przymilić. I zaraz też pobiegł ku panu,
Począł skakać, i ryczeć, i lizać go z mlaskiem po twarzy,
Na ramiona mu kładąc kopyta, niezgrabnie i ciężko.
Pan, w obawie, czy biedny się nie wściekł, skrępować go kazał.
Osieł zawsze jest osłem; nie jemu rozumnych iść torem.
Dalej było na ramie, jak ojciec mój z ojcem Milusia,
Wierność sobie przysiągłszy, wybrali się razem na łowy.