Król nieboszczyk zaniemógł, a stary mój przy nim piastował
Urząd zaszczytny chirurga, bo biegły był w sztuce leczenia:
Umiał zwichnięcia nastawiać i goić kości złamane,
Umiał zęby wyrywać bez bólu i oczy uzdrawiać;
Znał się także na moczu i z niego poznawał chorobę.
Otóż gdy niemoc się króla wzmagała tak szybko i groźnie,
Że o własnej już sile na łożu swym dźwignąć się nie mógł,
Pościągano lekarzy sławniejszych od Lipska do Rzymu,
Ale wszyscy, zwątpiwszy, odeszli, kiwając głowami.
Wtedy nadszedł mój stary i rzekł: „Monarcho łaskawy,