Trzeba, radził jej łotr, zapuścić kitę do stawu
I potrzymać ją długo, a rybki się do niej przypiją169.
Uwierzyła łotrowi. Lecz wkrótce chwycił mróz tęgi,
Więc zamarzła jej kita i ruszyć się z miejsca nie mogła,
Wtedy Reineke-lis natrząsać się począł z niebogi:
— Jakże rybki smakują? zapytał szyderczo i odszedł.
Szczęściem traf mię170 sprowadził w tę stronę. Zaledwom potrafił
Lód mozolnie rozkruszyć i biedną ofiarę uwolnić,
Nie bez szkody, niestety, bo gdy się szarpała zbyt silnie,
Ćwierć ogona straciła. Na krzyk jej chłopi nadbiegli