I poczęła się wnet gonitwa. Jak żyję, nie byłem
W tak straszliwych opałach. Dopiero gdy ciemność zapadła,
W bagnośmy171 uciec zdołali, pomiędzy sitowie i trzciny.
Ledwie skończył, lew rzekł: — Niech sprawę tę sądy rozstrzygną;
Lecz i Reineke też ma prawo głos zabrać. Słuchamy.
— Królu! odezwie się lis, rzecz miała się całkiem inaczej.
Prawda, żem wskazał wilczycy, jak ryby najłatwiej jest łowić,
Ale któż mógł przewidzieć, że chciwość zbyteczna ją skłoni
W wodzie przesiedzieć tak długo, aż kita jej cała zamarznie?
Tak to bywa na świecie: kto nazbyt wiele zapragnie,