— Chytry złoczyńco, odpowie mu Srogosz, wykręcić się pragniesz!
Nie chcę z tobą sojuszu, bo kłamca jesteś i podły!
Mówisz, żeś mnie oszczędzał: a oko, a uszy, a skóra!
Piękne w istocie karesy185! Doprawdy, że byłbym ciemięgą,
Gdybym litością się uniósł, trzymając cię w zębach i dusząc.
Zręcznym jednak fortelem lis zyskał tyle na czasie;
Że nieznacznie wilkowi pod miękisz u brzucha podsunął
Drugą łapę i począł zajadle mu szarpać wnętrzności.
Srogosz z bólu zaryczał i paszczę szeroko roztworzył,
A w tej samej też chwili lis łapę wyrwał mu z zębów,