Ci, co przedtem nie chcieli i spojrzeć na Reineke-lisa,
Teraz czołem mu bili pokornie, schlebiając zwycięzcy.
Tak to zawsze na świecie: szczęśliwym się wszyscy kłaniają,
Lecz w niedoli się tłum przyjaciół rzekomych odwraca.
Więc i tutaj chciał każdy hołdować gwieździe wschodzącej.
Jedni grali lisowi na fletniach pienia pochwalne,
Inni hymny śpiewali lub grzmieli w kotły i surmy.
I tak z wielkim tartasem a wrzawą powiedli go wreszcie
Przed oblicze monarchy. — Gdy Reineke ukląkł z pokorą,
Król mu powstać rozkazał i rzekł do koła rycerzy: