Nie po raz pierwszy to przyswajam Goethego piśmiennictwu naszemu, a tłumaczeniom moim nikt zapewne braku wierności myślowej i treściowej nie zarzuci. Wszędzie też kładłem w nich na czele wyraz przełożył.
Przystępując jednak do przepolszczenia Reineke-lisa, uznałem tłumaczenie zupełnie wierne za niemożliwe i dlatego zastrzegłem z góry, że nie jest to przekład, lecz opracowanie. Może się komu4 opracowanie takie nie podobać: zależy to od osobistego widzenia rzeczy. W każdym atoli razie samo już przyznanie się, i w tytule, i w przedmowie, do pewnych odstąpień od oryginału, uwalnia mnie od wszelkiej w tej mierze odpowiedzialności.
Pieśń I
Świątki urocze nadeszły... odżyły pola i lasy;
Rzesza ptaków wesoło świergoce po krzakach i drzewach;
Niwy runią pokryte; wonieją rozkoszne doliny;
Niebo pogodą jaśnieje, a ziemia barwi się kwieciem.
Nobilis-lew, król zwierząt, gromadzi dwór i wasali;
Wszyscy śpieszą doń tłumnie, z przepychem i sumptem5 niemałym:
Czujko-żuraw, i sójka, i inni lennicy dostojni;