A więc, kochany panie baronie,

Obaj zostawmy wszystko, jak jest;

Tyś synem ojca w pięknej koronie,

Ja matki mojej zatrzymam chrzest.

Na złe zawiści nie trwońmy czasu,

Niech nas nie nęcą cudze tytuły,

Ty nie pożądaj miejsc wśród Parnasu78,

Ja nic nie pragnę od kapituły.79

Zdania o tym wierszu, który w kilku prawie nieczytelnych odpisach znajdował się w różnych rękach, były bardzo podzielone; domyślić się autora nikt nie potrafił, a gdy z pewną złośliwą uciechą zaczęto się bawić wierszem, Wilhelm stanowczo się temu sprzeciwił.

— My, Niemcy — zawołał — zasłużyliśmy, by nasze muzy pozostały w pogardzie, jaką tak długo cierpiały, gdyż nie umiemy cenić ludzi wyższego stanu, zajmujących się w jakikolwiek sposób naszą literaturą. Urodzenie, stan i majątek nie są bynajmniej w sprzeczności z geniuszem i smakiem, nauczyły nas tego inne narody, liczące wśród swoich najlepszych głów wielką ilość szlachty. Jeżeli dotychczas w Niemczech było dziwem, gdy człowiek wysoko urodzony poświęcał się naukom, jeżeli dotychczas niewiele tylko znakomitych nazwisk stało się jeszcze znakomitszymi wskutek skłonności do sztuk i nauk i jeżeli natomiast niejedno wysunęło się z ciemności i wystąpiło jak nieznane gwiazdy na widnokręgu, to tak nie będzie zawsze i chyba się bardzo mylę, albo pierwsza klasa narodu znajduje się na drodze posługiwania się swą wyższością ku osiągnięciu także w przyszłości najpiękniejszego wieńca muz. Toteż nie ma dla mnie nic bardziej nieprzyjemnego, jak kiedy widzę nie tylko mieszczanina szydzącego ze szlachcica umiejącego cenić muzy, lecz także osoby wyższego stanu starające się nierozważnie i kapryśnie, a ze złośliwą radością, której nigdy pochwalić nie można, odstraszyć równych sobie od tej drogi, na której każdego czeka cześć i zadowolenie.