„Tak było i tak też zapewne musi być dobrze, że każdy przy każdej sposobności zajmuje się swoim rzemiosłem i przejawia swą działalność. Zaledwie poczciwy starzec zamknął powieki, a już w ciągu następnego kwadransa w domu nic się nie działo w jego duchu. Przyjaciele, znajomi i krewni cisnęli się jedni za drugimi, szczególnie zaś te wszystkie rodzaje ludzi, którzy przy takich okazjach mają coś do zyskania. Przynoszono, wynoszono, płacono, pisano i rachowano; jedni znosili wino i ciasta, drudzy pili i jedli; nikogo jednak nie widziałem poważniej zajętego niż kobiety, gdy wyszukiwały strojów żałobnych.
Przebacz mi tedy, mój drogi, że przy tej sposobności i ja myślałem o swojej korzyści, okazując się twojej siostrze pomocny i czynny, jak tylko zdołałem, gdy to w pewnej mierze było stosowne, i dałem jej do zrozumienia, że teraz naszą jest rzeczą przyśpieszyć związek, z którym ojcowie nasi z powodu zbyt wielkich ceregieli zwlekli aż do tego czasu.
Ależ nie myśl, iżby nam przyszło na myśl obejmować w posiadanie duży pusty dom. Jesteśmy skromniejsi i rozsądniejsi; posłuchaj naszego planu. Siostra twoja po wyjściu za mąż przenosi się zaraz do naszego domu, a także i twoja matka.
„Jak to możliwe?” — zapytasz; toż wy sami ledwie się mieścicie w gnieździe. W tym sztuka, mój kochany! Zręczne urządzenie umożliwia wszystko, i nie uwierzysz, ile się znajduje przestrzeni, kiedy się zabiera mało miejsca. Duży dom sprzedajemy, do czego się właśnie nastręcza dobra sposobność; osiągnięte stąd pieniądze przynosić będą setne procenty.
Mam nadzieję, że się na to zgodzisz, i życzę, żebyś nie odziedziczył żadnego z bezpłodnych upodobań swojego ojca i dziadka. Ten swe zasadzał najwyższe szczęście na mnóstwie niepozornych dzieł sztuki, którymi nikt, śmiem twierdzić, nikt nie mógł się z nim razem rozkoszować; tamten żył wśród kosztownego urządzenia, którym nikomu z sobą rozkoszować się nie dał. My chcemy zrobić inaczej i spodziewam się twej zgody.
Prawda, ja sam w całym naszym domu zajmuję miejsce jedynie przy swoim biurku i nie wiem jeszcze, gdzie postawią kiedyś kołyskę, ale za to przestrzeń poza domem jest tym większa. Kawiarnia i kluby dla męża, przechadzki i przejażdżki dla żony, a piękne wycieczki na wieś dla obojga. Przy tym największym jest zyskiem, iż nasz okrągły stół zostaje zupełnie zajęty i będzie dla ojca rzeczą niemożliwą widywać przyjaciół, którzy tym lekkomyślniej sobie z nim poczynają, im więcej on zadawał sobie trudu, by ich ugościć.
Byle tylko nic zbytecznego w domu! Byle nie za wiele mebli, sprzętów, byle nie powóz i konie! Nic prócz pieniędzy oraz w sposób rozumny co dzień robić, co ci się podoba. I garderoba niepotrzebna, co największego i najlepszego, zawsze na sobie; mąż niech zedrze swoje ubranie, a żona swoje niech przehandluje, jak tylko trochę z mody wyjdzie. Nic dla mnie nie ma nieznośniejszego niż taki stary kram majętności. Gdyby mi chciano podarować choćby najdroższy kamień z warunkiem, żebym go co dzień nosił na palcu, nie przyjąłbym go, bo jakże można pomyśleć sobie o jakiejś przyjemności wobec martwego kapitału? Takie oto moje wesołe wyznanie wiary: robić interesy, gromadzić pieniądze, wesoło się zabawiać ze swoimi, a o resztę świata o tyle się tylko troszczyć, o ile zużytkować go można.
Powiesz teraz zapewne: jakże w tym trzeźwym planie waszym pomyślano o mnie? Gdzież ja się podzieję, jeżeli mi dom ojcowski sprzedacie, a w swoim nie macie wolnego ani jednego miejsca?
To niewątpliwie rzecz główna, braciszku, i zaraz się do niej zwrócę, jak tylko złożę ci należną pochwałę za doskonałe zużytkowanie czasu.
Powiedz no, jak się do tego wziąłeś, że w ciągu kilku tygodni stałeś się znawcą wszystkich rzeczy pożytecznych i zajmujących? O ile znam twoje zdolności, nie byłbym przypuszczał w tobie takiej uwagi i takiej wytrwałości. Twój dziennik przekonał nas, z jak wielkim pożytkiem odbyłeś swą podróż; opis fabryk żelaza i miedzi jest wyborny i świadczy o znacznym zagłębieniu się w sprawę. I ja także zwiedzałem je niegdyś, ale moje sprawozdanie, gdy porównuję je z twoim, wygląda strasznie po partacku. Cały list o wyrobie płótna jest nauczający, a uwaga o współzawodnictwie bardzo trafna. W niektórych miejscach porobiłeś błędy w dodawaniu, ale wybaczyć je nader łatwo.