Co dwunastym uderzeniem
Daje wam spokoju plon!
A więc, gdy ci dzień się dłuży,
Zważ to sobie, serce me:
Każdy dzionek z trosk ma stróży,
Noc zaś ma rozkosze swe.
Skończywszy, lekko się ukłoniła, a Serlo wykrzyknął dla niej głośne brawo. Skoczyła do drzwi i oddaliła się ze śmiechem. Słyszano, jak zbiegając ze schodów, śpiewała i stukała obcasami.
Serlo wszedł do bocznego pokoju, a Aurelia zatrzymała się jeszcze kilka chwil przed Wilhelmem, który życzył jej dobrej nocy, i rzekła:
— Jakże ona jest dla mnie wstrętna! Wstrętna dla mej wewnętrznej istoty, aż do najdrobniejszych przypadłości. Prawa rzęsa czarna przy włosach blond i kresa na czole mają dla mnie coś tak niemiłego, coś tak nikczemnego, że zawsze mam ochotę cofnąć się na dziesięć kroków od niej. Niedawno żartowała, że kiedy była dzieckiem, ojciec rzucił jej talerzem w głowę, od czego do dziś nosi znak. Bo też jest dobrze naznaczona na oczach i czole, żeby się jej strzeżono.
Wilhelm nic nie odpowiedział, Aurelia zaś, jak się zdawało, z większym gniewem mówiła dalej: