— Załatwimy to szybko — odrzekł Lothar. — Osobliwą dziewczynę przekażemy Teresie, nie może trafić w lepsze ręce, a co do chłopca, weźmiesz go pan, tak sądzę, do siebie, bo co nawet kobiety pozostawiają u nas niewykształcone, to kształcą dzieci, kiedy z nimi przestajemy.

— W ogóle sądziłbym — dodał Jarno — żebyś po prostu wyrzekł się teatru, do którego nie masz pan przecie wcale talentu.

Wilhelm poczuł się dotknięty; musiał przyjść do siebie, gdyż szorstkie słowa Jarna mocno zraniły jego miłość własną.

— Jeżeli mnie pan o tym przekonasz — odparł z wymuszonym uśmiechem — to wyświadczysz mi pan przysługę, chociaż to smutna przysługa, jeśli się kogoś wyrywa z ulubionego marzenia.

— Nie rozgadując się o tym dłużej — odrzekł Jarno — chcę tylko namówić pana przede wszystkim do sprowadzenia dzieci, reszta sama się ułoży.

— Jestem gotowy — odpowiedział Wilhelm — jestem niespokojny i ciekawy, czy nie będę mógł odkryć czegoś dokładniejszego o losie chłopca; chcę znów zobaczyć dziewczynę, która się do mnie tak szczególnie przywiązała.

Uzgodniono, że powinien wkrótce wyjechać.

Nazajutrz przygotował się do tego, koń był osiodłany, chciał się jeszcze tylko pożegnać z Lotharem. Kiedy nadeszła pora obiadu, zasiedli jak zazwyczaj do stołu, nie czekając na gospodarza; przyszedł późno i usiadł z nimi.

— Założyłbym się — rzekł Jarno — że dziś znowu pan wystawiłeś swe tkliwe serce na próbę; nie mogłeś pan oprzeć się pragnieniu zobaczenia swojej dawnej kochanki.

— Zgadłeś pan — odpowiedział Lothar.