Nie zapytają: kobieta czy mąż;
Ciało sukienkę wszelaką tam traci
I wyzwolone jaśnieje już wciąż.
Żyłam ja wprawdzie bez troski na ziemi,
Ból jednak ciężki szarpał piersią tą,
Porył mi czoło rysy przedwczesnymi;
Zróbcież wieczystą tam młodzieńczość mą!
— Postanowiłam natychmiast — mówiła Natalia w dalszym ciągu — pozostawić jej ubranie i sprawić jej jeszcze inne tego rodzaju, w których też obecnie chodzi i w których, jak mi się zdaje, jej istota nabrała całkiem odmiennego wyrazu.
Ponieważ było już późno, Natalia pożegnała przybysza, który rozstawał się z nią nie bez trwogi.
„Czy ona zamężna, czy nie?” — pytał w myśli sam siebie.