Po upływie godziny zeszli się znów razem. Wilhelm zabrał głos, mówiąc:
— Dawniej, kiedy żyłem lekko bez celu i planu, ba, lekkomyślnie, spotykały mnie przyjaźń, miłość, skłonność, zaufanie z otwartymi ramionami; a teraz, kiedy poważnieję, los zdaje się iść ze mną inną drogą. Postanowienie ofiarowania Teresie ręki jest może pierwszym, jakie zupełnie swobodnie wyszło ode mnie samego. Plan ułożyłem z namysłem, rozum był z nim w zupełnej zgodzie, a wskutek przyrzeczenia zacnej dziewicy spełniły się wszystkie moje nadzieje. A tu najdziwniejsza dola uchyla mą wyciągniętą rękę. Teresa podaje mi swoją z daleka, jak we śnie, nie mogę jej pochwycić, a piękny obraz opuszcza mnie na wieki. A więc żegnaj, piękny obrazie! I wy, obrazy najwspanialszej szczęśliwości, coście się wkoło niego skupiły!
Milczał przez chwilę, patrzył przed siebie, a Jarno chciał mówić.
— Pozwól mi pan powiedzieć coś jeszcze — przerwał mu Wilhelm — gdyż tym razem rzucony został los o całą moją przyszłą dolę. W tej chwili przychodzi mi na pomoc wrażenie, jakim mnie przejęła na pierwszy rzut oka obecność Lothara i które u mnie przetrwało bez zmiany. Człowiek ten zasługuje na wszelkie przywiązanie i przyjaźń, a bez poświęcenia nie można sobie wyobrazić przyjaźni. Dla niego łatwo mi przyszło złudzić nieszczęśliwą dziewczynę, dla niego powinien bym może wyrzec się najzacniejszej narzeczonej. Pójdź pan do niego, opowiedz mu tę dziwną historię i oświadcz, na co jestem gotów.
Jarno odparł na to:
— W takich wypadkach, mniemam, wszystko się zrobi, jeśli się tylko nie zgrzeszy pośpiechem. Nie róbmy ani kroku bez zezwolenia Lothara! Udam się do niego; czekaj pan spokojnie mego powrotu albo jego listów.
Odjechał, pozostawiając oboje przyjaciół w największym smutku. Mieli dosyć czasu, by w różnorodny sposób powtórzyć sobie to zdarzenie i porobić uwagi na jego temat. Teraz dopiero zastanowiło ich, że to dziwne oświadczenie przyjęli od Jarna tak sobie po prostu, nie dowiadując się o bliższe szczegóły. Co więcej, Wilhelm okazywał nawet pewne powątpiewanie, ale zdziwienie ich, ba, zamęt wzrósł do najwyższego stopnia, gdy nazajutrz przybył posłaniec od Teresy, przynosząc następny osobliwy list do Natalii:
Jakkolwiek by się to wydawało dziwne, muszę jednak po swoim poprzednim liście wysłać jeszcze jeden, prosząc Cię, byś mi spiesznie przysłała mego narzeczonego. Zostanie moim mężem, jakiekolwiek robią plany, by mi go odebrać. Daj mu załączony list! Tylko bez świadków, kimkolwiek by byli.
List do Wilhelma zawierał, co następuje:
Co Pan pomyślisz o swojej Teresie, jeżeli nagle będzie namiętnie nastawać na związek, który, jak się zdawało, sprowadził jedynie najspokojniejszy rozsądek? Nie daj się Pan niczym powstrzymać od wyjazdu zaraz po odebraniu tego listu. Przybywaj, drogi, drogi przyjacielu, teraz potrójnie ukochany, kiedy mnie chcą pozbawić posiadania Ciebie albo je utrudnić przynajmniej.