— Ponieważ młodzieniec — odpowiedział ksiądz z pewną imponującą powagą — powinien zawsze przyłączać się do kogoś.
Wilhelm, który spostrzegł, że nie zdoła już dłużej nad sobą zapanować, gdyż obecność Natalii łagodziła jego stan tylko do pewnego stopnia, odezwał się z pewną porywczością:
— Niech mi dadzą jeszcze krótki czas do namysłu, a przypuszczam, że się rychło okaże, czy powinienem w dalszym ciągu przyłączać się do kogoś, czy też raczej serce i roztropność nie nakażą mi nieodparcie wyrwać się z tylu więzów, które grożą mi wieczną, okropną niewolą.
Powiedział to z żywym wzruszeniem. Spojrzenie na Natalię trochę go uspokoiło, w tej bowiem namiętnej chwili jej postać i wartość wywarły na nim jeszcze głębsze wrażenie.
— Tak — rzekł do siebie, kiedy pozostał sam — przyznaj się, kochasz ją i znowu czujesz, co to znaczy, kiedy człowiek może kochać ze wszystkich sił. Tak kochałem Mariannę i tak się straszliwie co do niej pomyliłem; kochałem Filinę i musiałem nią pogardzać. Aurelię szanowałem, a nie mogłem jej kochać; czciłem Teresę, a miłość ojcowska przybrała kształt skłonności ku niej; a teraz, kiedy się w twym sercu skupiają wszystkie wzruszenia, które powinny uszczęśliwić człowieka, teraz zmuszony jesteś uciekać! Ach, czemuż do tych wzruszeń, do tych poznań przyłącza się niepokonane pragnienie posiadania? I czemu bez posiadania te same przekonania wniwecz obracają wszelki rodzaj szczęścia? Czy kiedyś w przyszłości będę napawać się słońcem i światem, towarzystwem lub jakimkolwiek innym dobrem przynoszącym szczęście? Czy nie będziesz wiecznie powtarzał sobie: „Natalii nie ma!”, a jednak, niestety, Natalia będzie ci zawsze obecna. Gdy przymkniesz oczy, zjawi się przed tobą, gdy je otworzysz, będzie unosić się przed wszystkimi przedmiotami, jak zjawisko zostawiające w oku olśniewający obraz. Czyż już dawniej szybko znikła postać amazonki nie była wciąż obecna w twojej wyobraźni? A przecież widziałeś ją tylko, nie znałeś jej. Teraz, kiedy ją znasz, kiedy byłeś tak blisko niej, kiedy okazała ci tyle zainteresowania, teraz jej przymioty tak się głęboko wryły w twe serce, jak niegdyś jej obraz w twe zmysły. To bolesne wciąż szukać, lecz o wiele boleśniejsze, znalazłszy, być zmuszonym do odejścia. O cóż mam odtąd pytać w świecie? Za czym mam się nadal oglądać? Jaka okolica, jakie miasto kryje skarb, który równy jest temu? I mam podróżować, by wciąż znajdować tylko mniejsze? Czy życie jest tylko jak plac gonitw, gdzie trzeba natychmiast szybko zawracać, gdy tylko dobiegło się do ostatniego kresu? I czy to, co dobre, doskonałe, stoi jak stały, nieruchomy cel od którego trzeba odjechać rączymi końmi natychmiast, kiedy się mniema, że się do niego dotarło? Gdy tymczasem wszyscy inni, którzy ubiegają się o ziemskie dobra, mogą je nabyć w przeróżnych strefach, albo nawet na targu i jarmarku.
— Chodź, drogi chłopcze! — zawołał do syna, który właśnie nadbiegł. — Bądź i pozostań dla mnie wszystkim. Dano mi cię w zastępstwie twojej ukochanej matki, miałeś mi zastąpić drugą matkę, którą dla ciebie przeznaczyłem, a teraz musisz wypełnić jeszcze większą próżnię. Zajmij me serce, zajmij mój umysł swoją pięknością, swoim powabem, swoją żądzą wiedzy i swymi zdolnościami.
Chłopak był zajęty jakąś nową zabawką; ojciec starał mu się urządzić ją lepiej, porządniej, stosowniej do celu, ale w tej chwili i dziecko straciło do niej ochotę.
— Jesteś prawdziwym człowiekiem! — zawołał Wilhelm. — Chodź, mój synu, chodź, mój bracie, bawmy się bez celu w świecie, jak tylko potrafimy.
Jego zamiar, by wyjechać, zabrać ze sobą dziecko i bawić się się rzeczami świata stał się teraz twardą decyzją. Napisał do Wernera, poprosił go o pieniądze i przekazy i wyprawił Fryderykowego posłańca ze stanowczym poleceniem, żeby rychło wracał.
Chociaż względem innych przyjaciół był wielce rozgoryczony, jego stosunek do Natalii pozostał niezmącony. Zwierzył się jej ze swego zamiaru, ona zaś przyjęła za rzecz uznaną, iż może i powinien odejść, a chociaż ta jej pozorna obojętność bolała go, jej poczciwe zachowanie i jej obecność całkowicie go uspokoiły. Radziła mu, by odwiedził różne miasta i spotykał się tam z niektórymi jej przyjaciółmi i przyjaciółkami.