Tymczasem ubrana w odświętną sukienkę Heidi czekała, nie wiedząc o niczym. Tineta obudziła ją i pomogła ubrać się, nie mówiąc słowa. Robiła tak zawsze, gardząc nieposiadającą wykształcenia dziewczynką.

Pan Sesemann wszedł z listem w ręku do jadalni, gdzie już nakryto do śniadania i spytał:

— Gdzież dziecko?

Zawołano Heidi. Podeszła do pana Sesemanna, witając go na dzień dobry, on zaś spojrzał na nią pytająco i rzekł:

— Cóż sądzisz o tym wszystkim, moje dziecko?

Patrzyła na niego wielce zdumiona.

— A więc jeszcze nic nie wiesz? — roześmiał się. — Wracasz do domu, i to nawet zaraz.

— Do domu? — powtórzyła szeptem, pobladła strasznie i przez chwilę nie mogła odetchnąć, bo z wrażenia zamarło jej serce.

— A może nie chcesz jechać? — spytał ze śmiechem.

— O, chcę, chcę! — wyrzuciła, czerwieniejąc mocno.