— Muszę teraz iść do dziadka, ale jutro wrócę. Dobranoc, babko!
— Przyjdź, przyjdź na pewno, droga Heidi! — prosiła babka, trzymając jej małą dłoń, z którą trudno było jej się rozstać.
— Czemuż to zdjęłaś swoją śliczną sukienkę? — spytała Brygida.
— Wolę tak wrócić. W tamtej sukience mógłby mnie dziadek nie poznać, tak jak tyś mnie niemal nie mogła poznać.
Brygida wyprowadziła ją na próg i rzekła trochę tajemniczo:
— Byłby cię na pewno poznał w tej nowej sukience. Musisz się jednak pilnować. Pietrek powiada, że Halny Dziadek jest teraz zawsze zły i z nikim nie mówi.
— Dobranoc! — powiedziała, ruszając dalej ze swym koszykiem na ramieniu.
Słońce właśnie zachodziło, oblewając różową poświatą zieloną halę i wielkie pole śniegowe Cezaplany. Heidi obracała się co parę kroków, gdyż miała teraz góry za sobą. Nagle spostrzegła pod stopami czerwony blask. Zrobiła zwrot wstecz i oto roztoczył się przed nią widok, który już przygasł w jej pamięci i sennych marzeniach. Zębate turnie Falknisu płonęły jaskrawo, wielki lodowiec wyglądał jak morze ognia, po niebie płynęły różowe chmurki, złociła się trawa hali, blask padał od skał, a cała dolina zalana była falą woni i lśniącej poświaty. Wzruszenie napędziło jej łzy do oczu. Stała, płacząc z radości. Złożyła ręce, dziękując gorąco Bogu, że przywiódł ją tu z powrotem i że wszystko wokół jest dużo piękniejsze, niż jej się przedtem wydawało. Czuła się tak szczęśliwa i bogata posiadaniem tych skarbów, że zabrakło jej słów na dziękowanie Bogu. Poszła dalej dopiero po przygaśnięciu czarownego widowiska. Zaczęła teraz biec tak prędko, że niedługo ujrzała czuby jodeł, potem dach, a wreszcie samą chatę dziadka. Pod ścianą, na ławce siedział dziadek, paląc fajkę, a nad jego głową szumiały jodły w wieczornym wietrze. Heidi przyspieszyła jeszcze kroku i przypadła do niego, zanim się mógł spostrzec, kto nadchodzi. Heidi rzuciła koszyk i uczepiła się dziadka, nie mogąc wyrzec nic innego prócz okrzyku:
— Dziadku! Dziadku! Dziadku!
I on także milczał. Oczy mu zwilgotniały po raz pierwszy od niepamiętnych lat. Przetarł je dłonią, potem wziął Heidi na kolana, przyjrzał się jej i rzekł: