— Heidi mnie nauczyła! — odparł.

Nauczyciel spojrzał z podziwem na Heidi, nie zwracającą na to uwagi, i rzekł:

— Zauważyłem też w tobie wielką zmianę. Dawniej nie bywałeś w szkole całymi tygodniami, teraz zaś nie opuszczasz ani jednej lekcji. Skądże się wzięło, powiedz?

— Tak kazał Halny Dziadek! — powiedział Pietrek.

Nauczyciel spoglądał coraz bardziej zdumiony na Heidi i Pietrka na przemian, potem zaś oświadczył:

— Spróbujmy raz jeszcze! — gdyż był to człowiek ostrożny, a Pietrek musiał swą wiedzę udowodnić na nowych trzech wierszach.

Po godzinach szkolnych nauczyciel udał się do proboszcza z wieścią o tym, co zaszło, i nie miał słów, żeby wychwalić skuteczne oddziaływanie Halnego Dziadka i Heidi na mieszkańców gminy.

Teraz Pietrek każdego dnia odczytywał babce po jednym hymnie. Nie poczuwał się do niczego więcej w posłuszeństwie wobec Heidi, a babka też wcale nie go zachęcała.

Brygidę dziwiło to coraz bardziej i nieraz mawiała do matki, kiedy lektor48 spał już na dobre:

— Jakaż to radość, że Piotruś nauczył się czytać. Kto wie, co z niego jeszcze będzie?