Z drzwi domu wyszła zamaszysta, dobrotliwie wyglądająca kobieta i podeszła do nich. Mała dziewczynka wstała i poszła za dwoma znajomymi, które zaczęły zaraz z ożywieniem rozmawiać o mieszkańcach osiedla oraz rozsianych po okolicy domostw.

— Gdzież to idziesz z tą małą, Deto? — spytała nagle kobieta. — To pewnie dziecko twej nieboszczki siostry?

— Tak! — odparła Deta. — Prowadzę ją na halę do Halnego Dziadka i tam musi zostać.

— Co? Ma zostać u Halnego Dziadka? Czy ci się pomieszało w głowie, Deto? Jakże możesz robić coś takiego! No, no, stary wyperswaduje ci to dokładnie, ręczę!

— Nie może tego uczynić, jest przecież jej dziadkiem i musi coś zrobić. Dotąd miałam dziecko u siebie, teraz jednak, powiadam ci, Barbaro, trafia mi się dobre miejsce i nie stracę go przez tę małą. Niech teraz dziadek się nią zajmie.

— Ano tak! — przyznała Barbara żywo. — Gdyby był jak inni ludzie, naturalnie, ale znasz go przecież. Cóż jednak pocznie, i to z tak małą dziewczyniną w dodatku. Nie uchowa się ona u niego. Gdzież to jedziesz, powiedzże, Deto?

— Do Frankfurtu! Dostaję doskonałe miejsce. Moi państwo byli już tutaj zeszłego roku w kąpielach. Mieli pokoje na moim korytarzu, a ja ich obsługiwałam. Chcieli, bym od razu pojechała, ale nie mogłam się uwolnić. Tego roku są znowu, chcą mnie zabrać, a ja, oczywiście, pojadę, zaręczam ci, moja Barbaro.

— Nie chciałabym być w skórze tej dziewczyny! — wykrzyknęła Barbara, robiąc wymowny gest. — Nikt nie wie na pewno, jak żyje tam ten stary dziwak. Z nikim się nie zadaje, nie chodzi do kościoła od długich lat, a kiedy raz na rok zejdzie do osiedla, oparty na kiju, wszyscy go unikają ze strachem. Krzaczaste brwi i ogromna broda robią go podobnym do starego poganina czy leśnego człowieka, a każdy jest zadowolony, że go nie spotyka sam na sam.

— To i cóż z tego? — odparła Deta z uporem. — Jest dziadkiem i musi dbać o dziecko. Nic złego więc tej małej nie zrobi, bo on sam by za to odpowiadał, nie ja.

— Chciałabym wiedzieć — powiedziała Barbara — co ten stary ma na sumieniu, że tak ponuro spogląda i przebywa sam na hali, i niemal nigdy nie pokazuje się wśród ludzi. Różności o nim opowiadają, a ty, Deto, musiałaś zapewne także się czegoś dowiedzieć od swej siostry?