— Nie bój się! Bardzo kocham dzieci. Podaj mi rękę! Jesteś zapewne Heidi. A gdzież dziadek?

— Siedzi przy stole i robi z drewna okrągłe łyżki — oświadczyła, otwierając z powrotem drzwi.

Przybyszem był proboszcz z osiedla, który dobrze znał Halnego Dziadka i sąsiadował z nim za czasu jego pobytu wśród ludzi. Wszedł do izby, zbliżył się do schylonego nad robotą starca i powiedział:

— Dzień dobry, sąsiedzie.

Halny Dziadek podniósł głowę, zdumiał się wielce, wstał i odparł:

— Dzień dobry, księże proboszczu!

Potem podał mu krzesło, mówiąc:

— Proszę siadać, księże proboszczu, chociaż krzesło, co prawda, twarde.

Proboszcz usiadł i rzekł po chwili:

— Dawno już was nie widziałem, sąsiedzie.