Poddaństwo w małżeństwie stanowi potworną sprzeczność ze wszystkimi zasadami nowożytnego świata i całym doświadczeniem, które posłużyło do ich wyrobienia. Po obaleniu niewolnictwa Murzynów jest to jedyny przykład okazujący członka ludzkości używającego wszystkich władz swoich oddanego na łaskę i niełaskę drugiego w nadziei, iż ten użyje władzy swojej jedynie dla dobra poddanej sobie istoty. Małżeństwo jest jedynym rzeczywistym poddaństwem uznanym przez nasze prawa. Nie ma już legalnych niewolników, z wyjątkiem gospodyni każdego domu.

Nie z tej zatem strony prawdopodobnie zapytają: „Cui bono?65. Mogą nam powiedzieć, że szkody byłyby większe niż korzyści, chociaż korzyści trudno zaprzeczyć. Ale w kwestii szerzej pojmowanej, mianowicie zniesienia prawnej niepełnosprawności kobiet, równouprawnienia ich z mężczyznami pod względem tego wszystkiego, co się odnosi do praw obywatela kraju, przypuszczenia ich do urzędów, poważanych profesji i do wychowania uzdolniającego do podobnych zajęć — w tej kwestii znajdzie się wiele osób, którym nie wystarczy to przekonanie, że nierówność nie ma podstawy słusznej i sprawiedliwej: zechcą jeszcze, aby im powiedzieć, jakie korzyści wynikną z jej zniesienia.

Odpowiadam zatem: najprzód oto wyniknie ta korzyść główna, że najpowszechniejsze i najgłębsze stosunki ludzkie regulować będzie sprawiedliwość zamiast niesprawiedliwości. Słowa te powinny wystarczyć bez innych objaśnień i przykładów do wykazania wielkiego zysku odniesionego stąd przez ludzkość i przekonania każdego, kto do wyrazów przywiązuje moralne znaczenie. Wszystkie egoistyczne skłonności, bałwochwalstwo dla siebie samego, niesprawiedliwe wywyższanie się nad innych, istniejące w ludzkości, mają źródło i korzenie swoje w teraźniejszym urządzeniu stosunków między kobietami a mężczyznami i z nich czerpią największą siłę.

Pomyślcie, do czego to prowadzi, gdy chłopiec wzrasta do wieku męskiego w przekonaniu, że bez żadnej zasługi, nie zrobiwszy nic jeszcze na świecie, chociażby był najlekkomyślniejszy i najgłupszy z ludzi, jedynie dlatego, że się urodził mężczyzną, prawo czyni go wyższym od całej połowy rodu ludzkiego, obejmującej prawdopodobnie osoby, których istotną wyższość nad sobą co dzień i co godzina uczuwa? Może się zdarzyć, iż całe postępowanie jego ulega wpływowi kobiety, a wtedy, gdy jest głupcem, sądzi, że nie jest i nie może mu ona być równa pod względem zdolności i sądu o rzeczach; a jeżeli nie jest głupcem, dzieje się gorzej jeszcze, uznaje wyższość kobiety, a jednak myśli, że mimo tej wyższości ma prawo rozkazywania jej, a ona winna go słuchać. Jakiż wpływ taka lekcja musi wywrzeć na jego charakter? Nawet wychowani mężczyźni nie domyślają się wcale, jak głęboko wpływ ten przenika w ogromną większość umysłów męskich. Albowiem wśród uczciwych i dobrze wychowanych ludzi nierówność, o ile można, usuwa się z widoku, a szczególnie z widoku dzieci. Wymaga się tam posłuszeństwa zarówno dla matki, jak i dla ojca, nie pozwala się chłopcom burmistrzować nad siostrami, nie ceni się ich bardziej niż sióstr, lecz przeciwnie, budzi się w nich szlachetne względem dziewcząt uczucia. Tym sposobem dobrze wychowana młódź klas bardziej oświeconych unika do pewnego stopnia złego wpływu lat młodych i dopiero gdy dojdzie wieku męskiego, dostaje się pod wpływ faktów takich, jak one rzeczywiście istnieją. Ludzie ci nie wiedzą, jak wcześnie rozwija się w chłopcu pojęcie o wyższości jego nad dziewczyną, jak ono wzrasta i potęguje się równocześnie z jego wzrostem, jak uczeń wpaja to swemu koledze, jak młodzieniec nabiera przekonania, że jest wyższy od matki swojej, myśląc, że winien jej tylko pewne względy, nie zaś istotne uszanowanie, wreszcie jakież wspaniałe sułtańskie uczucie wyższości budzi się w nim względem kobiety, którą raczy wybrać na towarzyszkę życia! Czyż można sądzić, że to nie psuje mężczyzny do gruntu, zarówno jako jednostkę i jako członka społeczeństwa? Dzieje się z tym tak samo, jak z prawem do dziedziczenia tronu, dającym królowi najwyższe pojęcie o sobie dlatego, że się królem urodził, albo szlachcicowi dlatego, że się urodził szlachcicem. Stosunek męża do żony podobny jest bardzo do stosunku pana do poddanego, z tą jednak różnicą, że żona jest winna większe mężowi posłuszeństwo niż dawniejszy wasal swemu panu. Nie wchodząc w to, o ile charakter wasala stanie się lepszy lub gorszy pod wpływem tego poddaństwa, któż nie widzi, że charakter pana staje się gorszy, tak wtenczas gdy mniema, że wasale jego są wyżsi od niego, jak i wtenczas gdy czuje, że mu dano władzę nad równie jak on sam dobrymi, bez żadnej zasługi lub pracy, lecz dlatego jedynie, jak mówi Figaro66, że się raczył urodzić. Ubóstwienie, którym samego siebie otacza monarcha lub feudalny suzeren, ma odpowiadającą sobie formę we czci, jaką sobie oddaje każdy mężczyzna.

Mężczyzna wychowany od dzieciństwa w pojęciu o wyższości swojej znajduje w nim źródło podsycające jego dumę. Ci, którzy używając przywilejów niezasłużonych, czują, że wartość ich osobista im nie dorównuje, są bardzo nieliczni i szukać ich należy między najlepszymi. Inni są nadęci pychą najgorszego gatunku, cenią siebie nie dla osobistej zasługi, ale dla korzystniejszego położenia, które zawdzięczają przypadkowi. Ludzie, w których usposobieniu jest więcej sumienności i szlachetności, czując się wywyższeni nad całą połowę rodzaju ludzkiego i obdarzeni władzą nad jednym lub kilkoma z jej członków, nabywają uczuć delikatniejszych i stają się współczujący i troskliwi; dla innych zaś władza ta jest szkołą, akademią, w której kształcą się na despotów i tyranów. Pewność spotkania oporu ze strony mężczyzn równych sobie w stosunkach życiowych zmusza ich do poskramiania nałogów swoich; za to wybuchają oni tym silniej względem osób, którym położenie nakazuje cierpliwość, mszcząc się nieraz na nieszczęśliwej kobiecie za odwet doznany skądinąd.

Przykład i wykształcenie, jakie uczuciom daje życie domowe oparte na stosunkach całkowicie sprzecznych z pierwszymi zasadami sprawiedliwości społecznej, muszą ze względu na naturę człowieka wywierać wpływ demoralizujący tak wielki, że prawie niepodobna przy teraźniejszym doświadczeniu naszym wyobrazić sobie tej wielkiej zmiany na lepsze, jaką sprowadziłoby na ludzkość równouprawnienie płci obu. Wszystko, co czynią wychowanie i cywilizacja dla zatarcia wpływu prawa silniejszego na charakter i zastąpienia go wpływem sprawiedliwości, zostanie tylko na powierzchni, dopóki twierdza nieprzyjacielska nie będzie zdobyta. Zasadą kierunku społecznego w moralności i polityce jest, że jedynie tylko postępowanie człowieka nadaje mu prawo do szacunku; że to, co ludzie robią, a nie to, czym są, stanowi ich prawo do względów, a szczególnie, że zasługa, nie zaś urodzenie, jest jedynym legalnym tytułem do poszanowania i władzy. Gdyby nigdy ludzka istota nie posiadała nad drugą innej władzy oprócz czasowej, społeczność nie potrzebowałaby tworzyć wyniosłości jedną ręką, które druga musi równać; wówczas po raz pierwszy, odkąd człowiek istnieje na ziemi, dziecko uczyłoby się chodzić taką drogą, jaką iść dalej powinno, i można by mieć nadzieję, że z niej nie zejdzie, gdy dorośnie. Ale póki prawo silniejszego rządzi samym sercem ludzkości, trzeba będzie staczać bolesne walki, ile razy zechcemy na równości oprzeć stosunki społeczne, albowiem prawo sprawiedliwości, będące zarazem prawem chrześcijańskim, nigdy całkowicie nie owładnie najgłębszych uczuć ludzi; nawet kłaniając mu się, walczyć z nim nie przestaną.

Drugim dobrodziejstwem, jakiego oczekiwać można od swobodnego rozwijania się zdolności kobiet, gdy ich będą mogły używać podług własnej woli, na tych samych co i mężczyźni polach pracy, otrzymując te same wynagrodzenia i zachęty, z jakich oni korzystają, byłoby zdwojenie sumy umysłowych zdolności, jakie ludzkość ma na swój użytek. Liczba osób zdolnych do służenia z pożytkiem rodzajowi ludzkiemu i rozwijania wszechstronnego postępu, przez nauczanie publiczne i administrację różnych gałęzi spraw publicznych i społecznych, zostałaby wtedy powiększona o drugie tyle. Zdolności umysłowe w rozmaitych kierunkach tak mało obecnie odpowiadają zapotrzebowaniu, taki jest niedostatek ludzi odpowiednio przygotowanych do doskonałego wypełniania zajęć wymagających wyższego uzdolnienia, że świat ponosi bardzo ważną stratę, odrzucając połowę talentów, jakie by miał na swoje usługi. Prawda, że ta połowa nie jest zupełnie stracona; znaczna jej część użyta jest i zawsze używana będzie do zarządu gospodarstwa domowego i pracy w zakresie zajęć, do których dopuszczone są dzisiaj kobiety; reszta w wielu razach przynosi korzyść drogą pośrednią przez wpływ osobisty kobiety na mężczyznę. Ale te korzyści są wyjątkowe, doniosłość ich jest bardzo ograniczona i jeśli należy je uwzględnić z jednej strony przy obrachunku nowych sił, jakie by świat zyskał przez wyzwolenie połowy ludzkiej inteligencji, dodać należy z drugiej dobroczynny wpływ tego bodźca dla umysłów męskich, jakim by się stało współubieganie się, albo używając prawdziwszego określenia, konieczność zdobycia pierwszorzędnego stanowiska tylko drogą osobistej zasługi. Wielki wzrost umysłowej siły rodu ludzkiego i sumy zdolności rozporządzalnych dla dobrego prowadzenia interesów ludzkości byłby koniecznym następstwem lepszego i gruntowniejszego wykształcenia zdolności umysłowych kobiet, doskonalonych na równi ze zdolnościami mężczyzn, co uczyniłoby kobiety tak samo usposobionymi do pojmowania interesów, polityki i wysokich zagadnień filozofii, jak są mężczyźni tego samego społecznego stanowiska. Wtedy mała liczba osób, stanowiąca najprzedniejszą część płci obu, uzdolniona nie tylko do pojmowania czynów i myśli innych ludzi, ale do myślenia i działania z własnej inicjatywy, łatwo doskonalić by się mogła tak w jednej, jak i drugiej płci. Rozszerzenie działalności kobiet miałoby ten rezultat szczęśliwy, że poziom ich wychowania zrównałby się z poziomem wychowania mężczyzn, dopuszczając je do wszelkiego rodzaju postępu. Ale niezależnie od tego usunięcie istniejącej tamy byłoby samo przez się nauką najwyższej wartości. Gdyby się pozbyto chociaż tego mniemania, że najwznioślejsze przedmioty myślenia i działania, że wszystko, co się odnosi do ogólnych, a nie prywatnych interesów, zajmować powinno wyłącznie mężczyznę, że kobiety odwracać od tego należy, zabraniać im przystępu do najgłówniejszych działów tych spraw, tolerując zaledwie, bez udzielania najmniejszej zachęty ich udział co do reszty; chociażby rozwinięto w kobiecie tylko to przeświadczenie, że ona jest człowiekiem posiadającym prawo wybierania sobie zawodu i mającym te same co inni przyczyny interesowania się wszystkim, co zajmuje resztę ludzkości, mogącym wpływać na sprawy społeczne swoją osobistą opinią — to jedno rozszerzyłoby niepospolicie zakres umysłowych zdolności kobiet, podnosząc tym sposobem doniosłość ich moralnych uczuć. Nie tylko widziano by pomnożoną liczbę uzdolnionych osób do kierowania sprawami ludzkimi, które z pewnością nie są tak pomyślnie obdzielone, ażeby się mogły obejść bez wkładu, jakiego by dostarczyła jedna połowa rodu ludzkiego, ale zdanie kobiet miałoby wpływ lepszy, nie mówię większy, ponieważ ogólny wpływ kobiet według powszechnej opinii zawsze był znaczny od samego początku historii. Wpływ matek na wykształcenie charakterów dzieci i pragnienie młodzieńców przypodobania się kobietom stanowiły od najodleglejszych czasów ważny czynnik w formowaniu się charakterów ludzkich, przyśpieszając postęp cywilizacji w pewnych kierunkach.

Już w epoce Homera widziano, jak „wstyd przed Trojankami przybranymi w świąteczne szaty” (Iliada, księga VI, wiersz 442) stał się dzielną pobudką skłaniającą wielkiego Hektora67 do czynu.

Moralny wpływ kobiet oddziaływał dwoma sposobami. Najprzód łagodząc obyczaje. Osoby najbardziej narażone na wybryki gwałtowności używały naturalnie wszelkich starań dla ograniczenia jej sfery i powstrzymania nadużyć. Nie znając sztuki wojennej, musiały oczywiście być skłonne do wyszukiwania wszelkich innych sposobów zażegnywania niezgody. Na ogół te, które najwięcej cierpieć musiały z powodu gwałtownych, egoizmem podsycanych napaści i wybuchów, najwytrwalszymi musiały się stać obrońcami wszelkiego moralnego prawa, służącego ku powściąganiu rozkiełznanych namiętności. Kobiety najdzielniej współdziałały w celu przyprowadzenia barbarzyńskich zwycięzców do wiary chrześcijańskiej, wiary najbardziej im sprzyjającej spomiędzy tych, które ją poprzedziły. Można powiedzieć, że żony Ethelberta68 i Chlodwiga69 rozpoczęły nawracanie Anglosasów i Franków.

Opinia kobiet wywarła wpływ znaczny innym jeszcze sposobem: dostarczyła dzielnego bodźca wszelkim zdolnościom męskim, nierozwijanym w kobietach, a których one wskutek tego szukać musiały u obrońców swoich. Odwaga i cnoty rycerskie czerpały od najdawniejszych czasów zachętę w pragnieniu mężczyzn przypodobania się kobietom; wpływ tego bodźca daje się spostrzegać nawet poza obrębem tych cnót rycerskich, ponieważ z powodu podrzędnego położenia kobiet najpewniejszym środkiem zdobycia ich względów było zajmowanie wysokiego stanowiska w opinii ludzkiej. Z kombinacji tego dwojakiego wpływu kobiet powstał duch rycerstwa, którego cechą było zlanie najwznioślejszego typu przymiotów wojowniczych z cnotami zupełnie odmiennej natury, jak łagodność, wspaniałomyślność, zaparcie się osobiste na korzyść klas niewojennych i w ogóle bezbronnych, wyłączne poddanie się kobiecie i cześć oddawana jej płci, noszącej cechę słabości, nadając jej prawo udzielania najwyższej nagrody temu, który potrafił zasłużyć na jej względy, zamiast zmuszania jej do tego przemocą. Średniowieczne rycerstwo, co prawda, pozostało daleko od swego idealnego typu, dalej nawet niż praktyka pozostaje od teorii. Jest to jednak jeden z najcenniejszych pomników moralnej historii rodu ludzkiego, jest to znakomity przykład próby dokonanej z namysłem przez społeczeństwo zostające w rozstroju, w celu ogłoszenia światu i zastosowania w praktyce moralnego ideału, przewyższającego o wiele stopień jego rozwoju i jego instytucje. To właśnie było przyczyną upadku głównej zasady rycerstwa, a jednak nie pozostało ono całkiem bezowocne; widoczne bardzo jego ślady w pojęciach i uczuciach znajdujemy w całym przebiegu dalszych czasów.