A wiem! Pani Julia mi właśnie opowiadała, jak się zadziwiająco nami świat interesuje.
ANDREA
Mój Boże, to bardzo naturalne. Ludzie przyzwyczaili się widzieć nas troje zawsze razem. Razem chodzimy na spacer, razem jeździmy za miasto, razem jesteśmy w teatrze lub na koncercie, razem mieszkamy. Jesteśmy nierozdzielną trójcą; gdy jednego z nas brak, dziwią się wszyscy. Mój Boże, ileż już razy musiałem im tłumaczyć nasz stosunek. Że nie jesteś moim synem, jakkolwiek mógłbyś nim być, to już wiedzą wszyscy. „To musi być brat szanownej małżonki?” „Nie, panie”. „To zapewne bliski krewny?” „Nie, moja pani, ani krewny. Jest to tylko syn mego serdecznego przyjaciela. Nic więcej, ale i nic mniej także. Syn starego przyjaciela, którego kocham jak własnego syna i który, mam nadzieję, nam obojgu odpłaca się pewnym przywiązaniem”.
ERNEST
Zacny panie Andrea!
ANDREA
Andrea tout court18.
ERNEST
A więc, kochany Andrea. Twoja dobroć i względy...