ERNEST
podbiega ku niej
Julio!
JULIA
odzyskuje siły
Nie dotykaj mnie pan. Nie zbliżaj się do mnie!...
ERNEST
A więc do tego doszło! Pani mną pogardzasz! I nie masz dla mnie nawet taniego, banalnego frazesu na pocieszenie. Strącacie mnie w przepaść osamotnienia, a odmawiacie jedynej pociechy, która może mnie podtrzymać — waszego przebaczenia, waszego szacunku! Więc i w twoich oczach, pani, jestem łotrem bez czci i wiary, za jakiego mnie cały świat uważa! O świat cały mniejsza, ale ty, Julio, istoto najczystsza, dla której bym z radością przecierpiał gorsze jeszcze męki, byleby ci zapewnić spokój i szczęście! O! Tego już za wiele!
JULIA
Nie powinnam teraz mówić z panem. Później. Zostaw mnie, zlituj się! Myśl o nim!