Ernest, Julia.
ERNEST
dochodzi do krzesła i pada na nie
Tego się twój syn doczekał, o mój szlachetny ojcze! I od kogo? Od wiernego przyjaciela! Pytam się ciebie: na co się przyda pełnić swój obowiązek i postępować zgodnie z honorem, jeśli w nagrodę cnoty i uczciwości spotyka nas najwyższa hańba i upokorzenie! Ty mi daj odpowiedź na to, gdyż mój umysł jej nie znajduje i gubi się w ciemnościach!
Julia z żywą litością spogląda na Ernesta. On odwraca się ku niej, powstaje, zbliża się i podaje jej obie ręce.
Patrzą na siebie przez chwilę. W sąsiednim pokoju wszczyna się szmer, hałas, potem wybuchy trwogi.
ALBERT
w sąsiednim pokoju
O Boże!