JULIA
cofa się z przerażeniem
Andrea! Mój nieszczęsny Andrea! Nie żyje!
Pada na kolana.
ERNEST
Tak, nieszczęsny Andrea, którego kochałem jak przyjaciela, jak ojca!
ALBERT
po pauzie
Dość już tych bluźnierstw! Niech świętość mego bólu nie kala się sąsiedztwem tych gadzin! Arturze, słyszałeś mój rozkaz?